TOPlist

Dostarczanie przez niepohamowaną Rumunię

Nasza podróż do Rumunii była pierwszą długą wyprawą, jaką miałem na furgonetce z tym, że spaliśmy w samochodzie. Było kilka próbnych wycieczek do południowych Czech, ale był długi weekend, więc nie można go było porównać. Rumunia zawsze pociągała mnie swoją historią, przyrodą i smokami, z którymi jest ściśle związana. Ponieważ był to pierwszy raz, było dużo improwizacji, więc na pewno wrócimy do Rumunii, aby zobaczyć, co się z nami stało podczas tej podróży. Trasa, którą skomponowałem, była oparta na zaleceniach chłopców z branży offroadowej i internetu. Po drodze poszedłem z moją siostrą, szwagrem i ich córką Alicią, którą nasza Mała Matka nazwał Matką. Dokładnie tak się stało, ponieważ samochód przez cały czas dbał o nas. Miecz pochodzi z Brazylii i od samego początku wybieraliśmy angielski, więc musiałem nauczyć się języka obcego. Mam Sportstracker włączony cały czas, więc mam szczegółowy zapis trasy. W tym czasie właśnie zaczynał się android, a ja nawet nie znałem Locusa.

https://www.kempy-chaty.cz/sites/default/files/turistika/mapa_trasa_rumunsko_800x347.jpg

 

1. dzień 470 km: Ružomberok - Oradea

    Nasza podróż rozpoczęła się po południu w kierunku Koszyc, Budapesztu i Oradei. Nie pytaj mnie, dlaczego pojechałem do Budapesztu przez Koszyce. Potem przyszło mi do głowy jako dobry pomysł. :-) To był długi, żmudny przesunięcie niepokonani rozrywki na granicy po Andre dał brazylijski paszport i Alicia także brazylijskiego paszportu. nie był jeszcze na służbie dla dzieci słowackie mieć paszport i zostały wpisane do paszportu rodziców, więc był chaos, ponieważ Alicia był zarejestrowany w talii i siostrą, a ona miała swój własny paszport. Odtąd nigdzie go nie pokazaliśmy, ponieważ kosztowało nas to dwie godziny na granicy węgiersko-rumuńskiej. Spaliśmy trochę za Oradeą podczas odpoczynku podczas ulewnego deszczu, więc cała czwórka w samochodzie jak sardynki. Andre i Linda mieli namiot, w którym planowali spać, ale podczas tego pazura nikt nawet nie pomyślał o jego budowie.

https://www.kempy-chaty.cz/sites/default/files/turistika/25072011379.jpg

 

2. dzień 300 km: Oradea - Hunedoara - Sebes

   Rankiem wyruszyliśmy z całym zgliszczami w kierunku przełęczy Transfagaras, która została polecona przez wszystkich przestępców jako coś, czego nie powinniśmy przegapić. Droga wokół Oradei to katastrofa. nigdy nie kończący Donovaly z okropnym asfaltem, sam dół ale dozwolone tutaj jest 110 km / h. Nie śmiałem nawet więcej niż 60 km / h dół. Chodziliśmy w zasadzie za naszym nosem i ruszyliśmy w drogę oszałamiający Zamek Corvin w mieście Hunedoara. Z zewnątrz wygląda niesamowicie, to było jak Stretia stąd. Rekonstruowali to, ale w tamtym czasie była to nędza. Po pięciu latach chciałbym go znowu zobaczyć. Nasza podróż przez niekończące się zwoje postępowała powoli, także dlatego, że Alicia ma cukrzycę i musi jeść w precyzyjnych odstępach czasu, więc często staliśmy, by przynosić jedzenie. Po drodze widzieliśmy bardzo ciekawe domy. Wieczorem zaparkowaliśmy za Sebes, co nie było interesujące. Rzuciliśmy go prosto na pole, na którym ciągnęły się traktory, i rozłożyliśmy namiot obok samochodu, żeby dobrze spać.

https://www.kempy-chaty.cz/sites/default/files/turistika/24072011327.jpghttps://www.kempy-chaty.cz/sites/default/files/turistika/24072011341.jpg

 

3. dzień 190 km: Sebes - Transfagaras - Lake Vidraru

   Dorze jest śpiący, rano wyruszyliśmy w kierunku Transfagaras. W ładnym mieście Sibiu doświadczyliśmy odrobiny adrenaliny po tym, jak policjanci polowali na nas z latarniami morskimi. Wszyscy ostrzegali mnie przed podróżą, tylko nie zatrzymujcie gliniarzy, bo oni weźmie wszystkie wasze samochody pod okiełznę. Przeszedłem przez miasto, a po drugiej stronie drogi weszła czwórka. Zarejestrowałem to, ale samochód podążał za mną, a obok mnie, i nie wykazywał oznak zatrzymania. Więc zdałem. Przez jakiś czas policjant stał na drodze z linią oparcia z palacinkarem i nie wiedziałem, czy mnie zatrzyma, czy samochód, który był ze mną równy. Stanąłem, ale on wskazał na inne samochody. Więc minąłem i zobaczyłem szpiega, który wskakuje do samochodu, włącza światła ostrzegawcze i idzie w moją stronę. Znalazłem kłopot i zaczęłam się żegnać z samochodem. Pośpiesznie rzucił się przede mną, a my odważyliśmy się. Wyskoczył z samochodu jak tygrys i krzyknął coś o Rumunii. Kiedy zrozumiał, że nie rozumiem, wezwał kolegę, który znał trochę angielski.

https://www.kempy-chaty.cz/sites/default/files/turistika/25072011358.jpghttps://www.kempy-chaty.cz/sites/default/files/turistika/25072011383.jpg

Wyjaśniłem mu, że do kobiety jest jeszcze daleko, że mocne hamowanie nie jest bezpieczne, ponieważ samochód jest za mną, i prawdopodobnie nie rozumieliśmy się, kiedy się zatrzymywałem, i przepraszam. Zapytał, dokąd jedziemy, pokazał nam, gdzie mamy się zwrócić i odmówił mu szczęśliwej podróży. Na koniec uścisnął sobie dłonie i zauważył, że w Rumunii są obowiązkowe pasy, których oczywiście nie zapinaliśmy. To tyle, jeśli chodzi o moje doświadczenie z „okropnymi” glinami. Na Słowacji prawdopodobnie zostawiłbym tam całą wypłatę za wszystkie popełnione przeze mnie przestępstwa. Droga do Fagaras nie była w żaden sposób oznakowana, więc dziękuję za zatrzymanie mnie przez policję i wskazanie, gdzie mam skręcić, bo to niewielki zakręt w szczerym polu. Droga wije się około miliona, wije się przez krajobraz i wznosi się na wysokość 2540m. Po drodze zatrzymaliśmy się na dolnej stacji kolejki linowej, którą można podjechać, gdy nie odważysz się tam podjechać, i zrobiliśmy krótszą wędrówkę. Burdel przy ścieżce nie podobał nam się, ale poza tym była to fajna wycieczka. Na szczycie Fagaras jest przepiękne jezioro i jest tu naprawdę zimno, więc nie zostaliśmy tu długo, żeby nie stracić szkliwa na zgrzytających zębach. Zejście w dół zaczyna się w tunelach i prowadzi dalej od tamy Lacul Vidraru. Tutaj skręciliśmy w leśną ścieżkę i włączyliśmy okiennice. Obeszliśmy tamę po drugiej stronie głównej drogi i mniej więcej w połowie drogi zeszliśmy do wody, gdzie spaliśmy. Wieczorem wzięliśmy kąpiel i rozpaliliśmy ognisko i pieczony boczek w naturze bez zakazów.

https://www.kempy-chaty.cz/sites/default/files/turistika/25072011385.jpg

https://www.kempy-chaty.cz/sites/default/files/turistika/25072011396.jpg

https://www.kempy-chaty.cz/sites/default/files/turistika/25072011399.jpg

https://www.kempy-chaty.cz/sites/default/files/turistika/25072011410.jpg

 

4. dzień 165km Jezioro Vidraru - nieznana tama

    Noc liżała jak kajak, a Estevez nie zwilgotniał, tylko dlatego, że tak było stan byli pod osłoną samochodu. W przeciwnym razie prawdopodobnie zostałby przemoczony. Spakowaliśmy rzeczy i przez chwilę patrzyliśmy, jak samochody, które tu mieszkają, również próbują wrócić na drogę po połamanej trawie.

https://www.kempy-chaty.cz/sites/default/files/turistika/26072011424.jpgMniej lub więcej nieskuteczne. Włączyliśmy zarówno prędkość, jak i zmniejszoną prędkość i nie wahaliśmy się. W końcu nie tylko nas to obchodziło, ale pomogliśmy także tej osobie. Trasa prowadziła wąską skalistą drogą do wysokiej zapory betonowej. To monumentalny budynek. Była to również bardzo nudna podróż, podczas której po raz pierwszy spotkaliśmy koczowniczych Cyganów i zatrzymaliśmy się w jakimś mauzoleum. Nocowaliśmy obok kolejnej tamy, która wydawała się nigdy tam nie być. Droga była zerwana, a tama przechodziła wzdłuż jej długości, ale nigdzie nikt nie wrócił i nie spał nad rzeką.

https://www.kempy-chaty.cz/sites/default/files/turistika/26072011432.jpg

https://www.kempy-chaty.cz/sites/default/files/turistika/26072011461.jpg

https://www.kempy-chaty.cz/sites/default/files/turistika/26072011454.jpg

 

5. dzień 130km Nieznana tama - Bran - Braşov - motel

    Stamtąd droga już zmierzała w tym kierunku do Zamku Draculi nad grzbietami gór i było bardzo miło. Więc prowadziła. Każdy, kto jedzie do Rumunii, myśli, że ten zamek jest największą atrakcją, więc oznaczenia będą powoli pojawiać się od granicy. Pierwsza plansza pojawia się dopiero wtedy, gdy na wzgórzu zobaczysz zamek przed sobą. Nazywa się Bran i jest to jeden z wielu zamków należących do "Dracula". Nie będę szczegółowo omawiać całej historii i pochodzenia legendy, którą chce przeczytać pod linkiem. i zdecydowanie warto się zatrzymać.

https://www.kempy-chaty.cz/sites/default/files/turistika/27072011490.jpghttps://www.kempy-chaty.cz/sites/default/files/turistika/27072011528.jpg

Kolejnym miejscem na planie trasy było miasto Braszów. Miasto niegdyś nazywane było miastem Stalina, a jego nazwa była podobna do Hollywood nad LA. Po rewolucji napis ten zastąpił nazwę miasta i prowadzi do kolejki linowej. To wychodzi na całe miasto. Historyczna część miasta jest bardzo ładna i warta zobaczenia. W drodze na Sinaia zatrzymaliśmy się w motelach po drodze i spaliśmy jedną noc. Zakwaterowanie jest dość przyjemne, a cena za policzek.

 

6. dzień 400km Motel - Sinaia - Bukurest - Eforie Nord

   Z motelu wyruszyliśmy wcześnie, ponieważ planowaliśmy przybyć do morza. Mamy dość gór i zim. Pierwszym przystankiem było miasto Sinaia, gdzie znajduje się najpiękniejszy zamek, jaki widziałem. Nazywa się Peles i znaleźć drogę do biegu na orientację. Wszyscy zatem wiedzą. Po drodze nie wiedzieliśmy, jak odwiedzić wspaniały klasztor. Gdzie znajdujesz się na powyższej mapie. Stamtąd był wyścig do czasu do morza. W Bukareszcie byliśmy trochę głupi i trochę się baliśmy nowej autostrady, ponieważ nie wiedzieliśmy na stacjach benzynowych, czy zapłacić za autostradę. W każdym razie moglibyśmy tu przyjechać, aby uczyć naszych drogowców, jak powinny wyglądać autostrady. Wieczorem po zmroku dotarliśmy do morza w małym miasteczku Eforie Nord. Nie można tu było zostać dzikim, więc szukaliśmy hotelu. Wszystko wyprzedało tubylców. W końcu wynajęliśmy jedno niesamowite mieszkanie i musimy wyjechać wcześnie rano, ponieważ goście czekają. Całe mieszkanie dla czterech osób z dwiema sypialniami i ogromnym spa pochodzi z 40eur.

https://www.kempy-chaty.cz/sites/default/files/turistika/28072011550.jpg

https://www.kempy-chaty.cz/sites/default/files/turistika/28072011573.jpg

https://www.kempy-chaty.cz/sites/default/files/turistika/28072011582.jpg

 

7. dzień 60km Eforie Nord - Jupiter

   Rano opuściliśmy miasto i udaliśmy się na południe wzdłuż wybrzeża, aby znaleźć miejsce do spania idealne dla ciem. Nie mogliśmy nic znaleźć, więc zrezygnowaliśmy Zatrzymałem się przed obozem i poszliśmy z małą duszą, by poprosić o nagrody. Obóz był bardzo ładny i czysty i miał ostatnie miejsce do rozłożenia namiotu i samochodów. Wifi i grill w komplecie, czysto społecznie i pachnące i nad morzem około stu metrów spacerem wzdłuż jeziora. Cena 30eur na trzy noce dla wszystkich, teraz trochę wyższa, ponieważ następny dzień to Parada Wolności. Kraj cudów w tej Rumunii.

https://www.kempy-chaty.cz/sites/default/files/turistika/29072011598.jpg W całym obozie oprócz Rumunów była tylko jedna niemiecka rodzina z małą córeczką, którą Alicja spotkała podczas wspinaczki. Niefortunnie było nam powiedzieć, że nie rozumiała jej i że Alicia mówi płynnie po angielsku, portugalsku i słowacku. Trzymaj, spróbujmy znowu niemieckiego. Dzieci rozumieją się bez słów i opowieści oglądałeś wieczorem przed pójściem spać w naszym samochodzie były w języku angielskim, więc dziecko miało dużo zabawy i relaksu na plaży, gdzie na krzesła i parasole nie zapłacić, chyba że coś zamówić z baru na plaży . Piwo Ciuc dla 0,5eur z dostawą na leżaku? Cóż, nie rób tego. Drugi dzień odbyła się w Paradzie Wolności. Mówię o największym bałkańskim festiwalu muzycznym, więc od rana było to rozgrzewką w okolicy. Młodzież siedziała na dachach samochodów i tworzyła muzykę, a gliniarze tylko obserwowali. Po prostu bezpłatna rozrywka, jak być powinna. Wieczorem my i moja siostra postanowiliśmy spojrzeć na dźwięk muzyki. Nie wiedziałem, czego się spodziewać, ale tak wielkie tłumy i gigantyczna scena, którą widzieliśmy, gdy zbliżyliśmy się, nie widziałem. Całe wydarzenie odbywa się na plaży, gdzie płonie ogień i jest ogrodzony.

https://www.kempy-chaty.cz/sites/default/files/turistika/29072011604.jpg

Uświadomiłem sobie, że mimo porady nie dostaliśmy rano, ponieważ wybraliśmy ją tylko wtedy, gdy Alicia spała i była już pełna zabawy. Postanowiliśmy spojrzeć na to za ogrodzeniem. Piwo ogarnęło mnie i musiałem iść do krzaków, i nagle chłopiec wybiegł i zniknął za krzakiem, i nagle zobaczyłem go za płotem. Zadzwoniłem do mojej siostry i po chwili znaleźliśmy się w strefie VIP za sceną. W tym momencie trochę przestraszyliśmy się, gdy zobaczyliśmy ciężkozbrojnych ludzi z rękami za plecami i tym, co właśnie przeszło przez dziurę w płocie. Powiedziałem, że musimy wyglądać jak organizatorzy, ponieważ nie mamy pasków na rękach. Zaczęliśmy patrzeć z tyłu sceny i mówić po angielsku na głos. Policjanci wokół nas przeszli niezauważeni i mogliśmy dotrzeć do tłumu. Impreza była świetna, a muzyka była świetna. Spędziliśmy tutaj odpoczywając przez trzy dni i rozkoszując się przyjaznymi i uśmiechniętymi Rumunami, wieczorami miastem pełnym ludzi i rozrywki oraz bardzo niskich cen za wszystko.

https://www.kempy-chaty.cz/sites/default/files/turistika/29072011615.jpg

https://www.kempy-chaty.cz/sites/default/files/turistika/29072011626.jpg

https://www.kempy-chaty.cz/sites/default/files/turistika/30072011633.jpg

https://www.kempy-chaty.cz/sites/default/files/turistika/30072011690.jpg

 

10. dzień: 820km Jupiter - Oradea

    Opuściliśmy to przyjemne miejsce z tym, że na pewno tu wrócimy. Mieliśmy także plan odwiedzić Constanty i jej plażę Mamaja. Mogliśmy spojrzeć na plażę z daleka. Miliony parasoli i leżaków nas nie polubiło. Spojrzeliśmy na port, niegdyś słynne kasyno, które teraz jest zniszczone, i kilka zabytkowych budynków w centrum, i zdecydowaliśmy się wrócić do domu na standardowych zasadach. Czasami przystanek na posiłek i kolejna długa droga. Przyjemną częścią była przejażdżka wzdłuż rzeki od miasta Brad, gdzie znajdował się nieskończony blok ciężarówek, ale kraj był ładny. Zatrzymaliśmy się w miejscu, w którym spaliśmy na początku naszej podróży.

https://www.kempy-chaty.cz/sites/default/files/turistika/01082011714.jpghttps://www.kempy-chaty.cz/sites/default/files/turistika/01082011718.jpg

 

11. dzień: 300km Oradea - Ruzomberok

https://www.kempy-chaty.cz/sites/default/files/turistika/mapa_oradea_ruzomberok.png

    W drodze do domu przestaliśmy jeść na Węgrzech w pięknej restauracji i czekał na nas kolejny postój w Koszycach. Wróciliśmy do domu z poczuciem, że Rumunia to wspaniały kraj, w którym ludzie nadal cieszą się życiem i są bardzo mili. Jestem pewien, że jeszcze tu wrócimy. Jeśli chcesz mnie zapytać o naszą podróż przez Rumunię, napisz to w komentarzach, zdecydowanie poradzę - odpowiem. puść oczko

 

INNE WYŻSZE ARTYKUŁY

 

 

Komentarze

Zdjęcie Svarak@gmail.com
svarak@gmail.com (niezarejestrowany) 26. May 2020 - 10: 14

Cześć,
planujemy coś podobnego na lato z dziećmi, więc chciałbym zapytać, czy kiedykolwiek miałeś problem z bezpańskimi psami podczas snu na wolności? Lub jak miejscowi reagują na dziki sen?
Dziękuję za odpowiedź
Lukáš

Zdjęcie Norberta Hatali
Norbert Hatala (niezarejestrowany) 27. May 2020 - 13: 01

Minęło kilka lat, odkąd tam byliśmy, a potem nie było problemu z dzikim snem. Psy są czasami, ale nie mieliśmy z nimi problemu. To był prawie problem w Albanii. Przyjaciele byli w zasadzie naszą drogą w zeszłym roku i również nie mieli problemu.

Dodaj komentarz

Filtered HTML

  • Adresy stron internetowych i adresy e-mail są automatycznie zamieniane w klikalne odnośniki.
  • Dozwolone tagi HTML:
  • Znaki końca linii i akapitu dodawane są automatycznie.

Zwykły tekst

  • Znaczniki HTML nie są dozwolone.
  • Adresy stron internetowych i adresy e-mail są automatycznie zamieniane w klikalne odnośniki.
  • Znaki końca linii i akapitu dodawane są automatycznie.
CAPTCHA
To pytanie jest do sprawdzenia, czy jesteś człowiekiem, a nie spamowi.
9 + 0 =
Rozwiąż prosty przykład matematyczne i wpisz wynik. Np.. dla 1 + 3 wkładki 4.


CIEKAWE ARTYKUŁY